Wypadki komunikacyjne z udziałem zwierząt...
Zwierzęta towarzyszące, ten termin określa najdokładniej formę wspólnej egzystencji nas z psami, kotami, królikami, świnkami morskimi i innymi żywymi stworzeniami mieszkającymi w naszych domach. Towarzyszą nam dosłownie wszędzie i wszędzie z nami podróżują. Podlegają więc niestety wszelkim wydarzeniom które przytrafiają się nam podczas np. podróży. Świadomy zagrożeń właściciel dba o zabezpieczenie zwierzęcia w samochodzie, przewożąc je w odpowiednim miejscu, odgrodzonym od kabiny. Przewozi je w odpowiedniej klatce, lub przypina specjalnymi pasami. Nie zabezpieczone, przemieszczające się zwierzę w przestrzeni pasażerskiej stanowi realne zagrożenie dla kierowcy!
Jednak najczęściej w przypadku zwierząt mamy do czynienia z potrąceniami. Praktycznie nie ma tygodnia, aby w naszej Klinice nie był ratowany poszkodowany w ten sposób pies czy kot. Rośnie świadomość właścicieli, którzy w obszarze miejskim dbając o bezpieczeństwo swoich pupili, ale też o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu, nie spuszczają ich ze smyczy. Są jednak sytuacje, które nie sposób nazwać inaczej jak nieszczęśliwe zbiegi okoliczności.

Taki pech dotknął „Tigera” siedmiomiesięcznego owczarka niemieckiego. Biegał po posesji i ucieszony powrotem pani skoczył w kierunku auta. Całe zdarzenie przebiegło tak błyskawicznie, iż zaskoczona właścicielka nie miała możliwości natychmiastowego zatrzymania samochodu. Zderzak uderzył psa na wysokości klatki piersiowej (najbardziej typowe obrażenie przy potrąceniu zwierzęcia). W dalszym przebiegu zdarzeń godna pochwały jest zimna krew i natychmiastowe działanie właścicieli. W ciągu pół godziny przywieźli poszkodowane zwierzę i ten fakt pozwolił lekarzom na skuteczną interwencję.
Po przywiezieniu „Tigera” zespół lekarzy i asystentów wdrożył procedurę „emergency” . Polega ona na wykonywaniu diagnozy obrażeń, a jednocześnie podejmowaniu działań niedopuszczających do pojawienia się wstrząsu.
U „Tigera” z minuty na minutę nasilały się objawy duszności z powiększającym się krwotokiem z
jamy nosowej i ustnej. Wykonane badanie radiologiczne wskazywało na rozwijającą się odmę opłucnową. Obrażenie to polega na przerwaniu ciągłości ściany klatki piersiowej i/lub uszkodzeniu pęcherzyków płucnych. Dochodzi do wyrównania ciśnienia w jamie klatki piersiowej z ciśnieniem atmosferycznym (fizjologicznie w jamie klatki piersiowej jest podciśnienie).
Z uwagi na szybko pogłębiającą się niewydolność oddechową psa wprowadzono go w znieczulenie ogólne, następnie zaintubowano i podłączono do respiratora.
Przystąpiono do drenażu klatki piersiowej z której usunięto ok. 2 litrów powietrza. To działanie było kluczowe dla powodzenia reanimacji, po kilkunastu minutach powrócił oddech spontaniczny, saturacja utrzymywała się w granicach 90 – 95. Liczba oddechów na minutę zmniejszyła się ze 120 do 80.
Po zabiegu psa hospitalizowano i poddano intensywnej opiece medycznej. „Tiger” wraz z płynami infuzyjnymi dostawał antybiotyki, środki przeciwbólowe oraz uspokajające. W wyniku reakcji organizmu na ból może również dojść do wstrząsu i zapaści! W celu poprawy saturacji kontynuowano tlenoterapię. W pierwszej dobie pomiary oddechów, tętna oraz temperatury wewnętrznej ciała wykonywano co 30 minut, aż do ustabilizowania się stanu ogólnego pacjenta.
Do pełnej, zadowalającej lekarzy stabilizacji doszło w drugiej dobie, a stan psa pozwalał na karmienie specjalistyczną dietą.
Trzeciego dnia od wypadku nastąpiła znaczna poprawa stanu ogólnego „Tigerka”- samodzielnie pił i jadł, wyszedł na spacerek i był wyraźnie zainteresowany otoczeniem. Lekarze mogli usunąć dren z klatki piersiowej i założyć opatrunek zabezpieczający powstanie nowej odmy po usuniętym drenie. Czwartego dnia pacjent został wypisany do domu.
Po kolejnych dwóch dniach właściciele zgłosili się na wizytę kontrolną. „Tiger” był w doskonałej formie, z daleka oszczekiwał inne zwierzęta w poczekalni Kliniki. Okazało się, że w domu pies zachowywał się jak przed wypadkiem jadł z apetytem, biegał i przy tej aktywności oddychał bez problemów. Wykonano kontrolne badanie radiologiczne klatki piersiowej, które potwierdziło cofanie się klinicznych objawów pourazowej odmy opłucnowej oraz stłuczenia płuc.
Można powiedzieć, że zagoiło się jak na psie, ale…
To nie cud. O sukcesie leczenia zadecydowało kilka czynników. Po pierwsze, jak już wspomnieliśmy, błyskawiczne działanie właścicieli. Dalej to już procentowała wiedza naszych lekarzy, nabyta chociażby na Sympozjum i Warsztatach „Postępowanie w stanach zagrożenia życia. Intensywna opieka medyczna psów i kotów”, które to wydarzenie prowadzone było przez światowego formatu autorytet prof. Ronalda Waltona, wybitnego specjalistę medycyny weterynaryjnej przypadków nagłych z American College of Veterinary Emergency and Critical Care Medicine. Zdrowie swoich psów powierzają mu lokatorzy Białego Domu. Czy jest potrzebna lepsza rekomendacja?.
Wiedza wymaga wsparcia specjalistycznego sprzętu i bez pulsoksymetru, kardiomonitora, respiratora i aparatu do narkozy wziewnej niewiele zdziałałby najlepszy nawet specjalista.