Tungus...Tygrys syberyjski !!!
Klinika nasza od kilku lat współpracuje z Ogrodem Zoologicznym w Poznaniu. Co kilka miesięcy wspomagamy lekarzy weterynarii z ZOO w diagnozowaniu i leczeniu dzikich egzotycznych zwierząt. Połączenie ich ogromnej wiedzy praktycznej z zakresu opieki nad takimi zwierzętami, naszego zaplecza diagnostycznego i chirurgicznego oraz specjalistycznego doświadczenia lekarzy Kliniki daje zwykle bardzo dobre rezultaty.
„Z wizytą” u nas były już: lemur katta, gazela, łabędź, flaming różowy, karakal, makak zielony, a i sarna też.
W sierpniu trafił do Kliniki młody, półroczny tygrys syberyjski „Tungus”. Doktor Paweł Botko opiekujący się zwierzętami w
Ogrodzie Zoologicznym zauważył, że aktywny zwykle „kociak”, zamęczający swoją energią rodziców, leżał osowiały w rogu klatki. Po ich zachowaniu widać również było, że dzieje się coś złego. „Zeus”, jego tata, nie odstępował go na krok, instynktownie chroniąc przed zagrożeniami zewnętrznymi. Opiekunowie z ZOO musieli użyć fortelu, aby oddzielić małego. Dopiero wtedy można było podać mu lekką narkozę i przewieźć do Kliniki.
Tutaj wykonano niezbędne badania. „Maleństwo” ważyło 27 kg. Lekarze przenosili go na rękach jak większego kotka. Zdjęcie RTG wykazało złamanie kości strzałkowej i piszczelowej podudzia lewego. Wyniki badań laboratoryjnych były prawidłowe, a to pozwalało chirurgom na operacyjne złożenie złamanej łapy.
Doktor Botko dochodził przyczyny tej kontuzji.
Nikt nie był świadkiem zdarzenia, ale najprawdopodobniej powstała ona podczas żywiołowych harców „Tungusa” i jego brata. Rozbrykane tygrysy są nieobliczalne o czym miał okazję przekonać się osioł Kłapouchy z „Kubusia Puchatka”. Szczęściem w tym nieszczęściu było, iż złamanie okazało się stosunkowo proste. Zespół operacyjny przygotował zwierzę do operacji i w znieczuleniu ogólnym, pod kontrolą aparatury anestezjologicznej (pulsoksymetr, kardiomonitor) wykonano zabieg zespolenia złamania kości podudzia lewego za pomocą płytki AO. Jest to rodzaj stabilizacji wewnętrznej złamanej kości. Zarówno sam zabieg jak i wybudzanie przebiegało bez komplikacji. Uśpiony tygrysek został przewieziony do domu. W rodzinnej klatce szybko wracał do zdrowia.
Po trzymiesięcznej rehabilitacji, którą tygrysek przebył bez specjalnych stresów i przy akceptacji reszty "rodziny" nadszedł czas usunięcia wewnetrznej stabilizacji.
Procedurę przewiezienia trzeba było powtórzyć, to kocię w kilka miesięcy urosło i ważyło kilka dni temu 70 kilogramów.
Sprawdzamy zdjęciem RTG jak wygląda zrośnięta łapa.... Super, tygrys znowu ma szczęście, u młodego, sprawnego i w dobrej kondycji zwierzęcia proces zrostu przebiegł zgodnie z oczekiwaniami.
Usuniecie śrub i szyn chirurgicznych nie jest bardzo skomplikowanym zabiegiem, ale rygor anestezjologiczny taki sam jak przy najdłuższej operacji. Każde wprowadzenie w narkozę jest zagrożeniem. Nadzór aparatury i czujnego personelu średniego jest niezbędny.
Samo usuwanie płytki trwało ok. 40 minut. Jeszcze tylko kilkustopniowe zszycie rany.. Wybudzanie przebiegało bez komplikacji, ale na dobre "Tungus" stanął na łapach dopiero we własnej klatce. Zdenerwowany, siedemdziesięciokilogramowy kociak w samochodzie mógłby być niebezpieczny nawet dla ulubionego opiekuna.

