Aktualności /
Niebanalne banalne choroby

 

 

 

 

    Często zdarza się nam bagatelizować własne, ludzkie dolegliwości. Gorączka, katar, kaszel, łamanie w kościach… Reklamy wspierają naszą naturalną skłonność do radzenia sobie samemu, podsuwając nam leki dostępne bez recepty.  W końcu na medycynie i polityce znamy się wszyscy!  

 

    Niestety spotykamy się także z próbami leczenia psów i kotów lekami, które zostały właścicielowi po kurowaniu rodziny. Rodzi to niebezpieczeństwa większe niż stosowanie na własną rękę leków u ludzi dorosłych. Brak rozeznania co dokucza pupilowi, ogromne błędy w dawkowaniu i nieświadomość faktu, iż popularne „ludzkie” leki przeciwbólowe i przeciwzapalne niosą śmiertelne niebezpieczeństwo zwierzętom.

    Dlatego przestrzegamy przed leczeniem „przeziębienia” pupilka na własną rękę! Jak trudne i zaskakujące mogą być diagnoza i leczenie przedstawimy na podstawie przypadku, który prowadziła lek.wet.Agnieszka Lisiecka, a wnioski bagatelizować kaszel czy nie nasuną się same.

  

                                       

  16- tygodniowy berneński pies pasterski trafił do kliniki z objawami kaszlu. Tydzień wcześniej został zakupiony od hodowcy. Poza kaszlem nie okazywał żadnych innych objawów chorobowych. Zmiany osłuchowe wskazywały na zapalenie oskrzeli. Po zastosowaniu antybiotyku pierwszego rzutu, leków p/zapalnych oraz wykrztuśnych początkowo objawy uległy wyciszeniu, ale po tygodniu, mimo kontynuacji antybiotykoterapii, nastąpiło zaostrzenie procesu chorobowego. Poszerzenie spectrum stosownych leków nie dało poprawy.

     Wykonano zdjęcie RTG, które wykazało wyraźne skupiska zapalne, szczególnie w przednim polu płuc. Stan kliniczny pacjenta ulegał stopniowemu pogorszeniu, pojawiły się stany podgorączkowe oraz odksztuszanie dużej ilości śluzowo-ropnej wydzieliny.

 

 W celu poszerzenia diagnostyki wykonano badanie bronchoskopowe, podczas którego pobrano do badań bakteriologicznych oraz mykologicznych  popłuczyny z drzewa oskrzelowego oraz wymaz z tchawicy. Obraz z przeprowadzonego badania wskazywał na chroniczne ropne zapalenie oskrzeli.

  

       W zdumienie wprawiły nas wyniki badań bakteriologicznych, ponieważ z pobranego materiału obok Neiseria spp, E.coli, Micrococcus spp, wyhodowano bardzo rzadko występujący szczep bakterii, a mianowicie Aeromonas hydrophile – bakterie występujące głównie w ściekach. Wykonany antybiogram wskazywał antybiotyki na które poszczególne szczepy bakterii były wrażliwe, niestety odpowiednie dobranie antybiotyku nie było łatwe. Części z nich nie można było zastosować ze względu na nie zakończony okres wzrostu zwierzęcia, część wiązała się z ogromnymi kosztami.

 

 

      Po zaordynowaniu antybiotyku z listy antybiogramu nastąpiła wyraźna poprawa, kaszel zdecydowanie ulegał wyciszeniu, obraz RTG oraz badania laboratoryjne - poziom leukocytów potwierdzały zdecydowaną skuteczność stosowanej terapii.

 

     Niestety po około 3 tygodniach nacelowanej antybiotykoterapii doszło do ponownego raptownego wzrostu leukocytozy, na podstawie czego podjęliśmy decyzję o zmianie antybiotyku. Rodzaj leku wymagał stosowania leku w warunkach szpitalnych.

Podczas hospitalizacji oprócz leczenia farmakologicznego stosowano częste oklepywanie klatki piersiowe, ciepłe okłady na klatkę piersiową oraz odpowiednie ćwiczenia oddechowe.

Po 10 dniowej hospitalizacji stan pieska na tyle się polepszył, że na podstawie obrazu klinicznego, kontrolnego RTG oraz kontrolnych badań laboratoryjnych  podjęto decyzję o wypisaniu psa do domu.

 

     Berneńczyk „Cezarek” jest już u siebie. Wielkie uznanie dla właścicieli ”Cezara”, którzy wykazali się ogromnym zaangażowaniem, zaufaniem do ordynowanej terapii oraz cierpliwością w leczeniu swojego pupila. To głównie dzięki ich trosce leczenie zakończyło się sukcesem!